Thrillery
polityczne
noir
Historie, w których procedury bywają groźniejsze od broni. Warszawa i Gdańsk — miasta jako pełnoprawni bohaterowie.
Pisarz, który wie jak działa władza
Nie interesuje mnie prosta sensacja.
Interesuje mnie mechanizm.
Przez lata obserwowałem, jak funkcjonują mechanizmy władzy — jak rodzą się decyzje, kto pociąga za sznurki gdy nikt nie patrzy, jak procedura staje się groźniejszą bronią niż jakikolwiek rewolwer.
W Polsce thrillery polityczne przeżywają renesans. Czytelnicy szukają historii wyjaśniających otaczającą rzeczywistość językiem literatury, nie publicystyki. Staram się uchwycić ten specyficzny, polski koloryt — mieszankę wielkich ambicji, biurokratycznej inercji i zakulisowych układów, które są niewidoczne dla kamer.
Moi bohaterowie to nie rycerze. To ludzie złamani, uwikłani w dwuznaczne układy, zmagający się z własnymi ograniczeniami i wewnętrznymi demonami. Stawiają na szali własną moralność w imię przetrwania.
Moralna szarość
Bohaterowie noir to nie rycerze. To ludzie złamani, uwikłani w dwuznaczne układy — nie ma czystych rąk.
Mechanizm
Jak rodzi się decyzja? Kto pociąga za sznurki, gdy nikt nie patrzy? Te pytania napędzają fabułę.
Miasto jako bohater
Warszawa i Gdańsk to pełnoprawne postaci — ze swoją historią, mrokiem i niespodziankami za rogiem.
Procedura
System nie musi łamać własnych zasad, by osiągnąć cel. Wystarczy, że odpowiednio zinterpretuje przepisy.
Powieść — dostępna teraz
Cień Westerplatte
Westerplatte
Gdy system zaczyna domykać się zbyt sprawnie — prawda w dokumentach urzędowych jest tylko jedną z możliwych wersji rzeczywistości.
W świecie urzędniczej machiny odpowiedzialność rzadko ma jedno nazwisko. Wilczewski porusza się w korytarzach, w których decyzje częściej przybierają formę zakulisowych przesunięć niż oficjalnych rozstrzygnięć.
Gdy rutynowa z pozoru sprawa zaczyna nabierać niebezpiecznego tempa, staje się jasne, że system nie musi łamać własnych zasad, by osiągnąć cel. Wystarczy, że odpowiednio zinterpretuje przepisy.
Pod jego nadzorem, pod osłoną nocy i wbrew rygorystycznym zakazom Ligi Narodów, polscy żołnierze realizowali genialny fortel — przemycając beton i stal w wagonach, które oficjalnie miały przewozić zupełnie co innego.
„Decyzje nie wyglądają na decyzje — dopóki ich skutki nie stają się nieodwracalne. To wtedy milczenie w biurze jest głośniejsze niż krzyk na ulicy."
Fragment — Prolog
Dźwięk zegara przeciął ciszę gabinetu.
Tykanie było zbyt głośne jak na tak późną godzinę; brzmiało niczym sygnał czasu, który postanowił nagle, brutalnie zaznaczyć swoją obecność. Mieczysław Wilczewski wstrzymał oddech, wpatrując się w leżącą na biurku fotografię Westerplatte. Pożółkły papier trzeszczał cicho pod jego palcami. Drżące światło lampy naftowej kładło się na niej długimi, nerwowymi cieniami.
Procedury mówiły: zakaz budowy. Męstwo mówiło: budujcie pod osłoną nocy.
Gdańsk nie wybaczał błędów. Wilczewski o tym wiedział.
Kontekst historyczny
Wolne Miasto.
Twór na beczce prochu.
Wolne Miasto Gdańsk
Sztuczny kompromis traktatu wersalskiego. Terytorium pod ochroną Ligi Narodów, w którym ponad 95% mieszkańców stanowiła wrogo nastawiona ludność niemiecka. Od początku skazane na konflikt.
Wojskowa Składnica Tranzytowa
Polska otrzymuje prawo do półwyspu Westerplatte — obwarowane rygorystycznymi zakazami Ligi Narodów. Teoria mówi: zakaz budowy fortyfikacji. Rzeczywistość: beton i stal przemycane nocą w wagonach z piaskiem.
Siedem dni września
Załoga licząca 182 ludzi stawiała opór przez tydzień. Siła Westerplatte nie brała się tylko z grubości murów — brała się z wizji kpt. Wilczewskiego i genialnych forteli zrealizowanych pod nosem Ligi Narodów.
Thriller w podróży · W przygotowaniu
Lista Beton
Warszawa, siedem dni przed wyborami. Miasto przeżarte deszczem i paranoją.
Adam Borowski znajduje bilet do Berlina na swoje nazwisko przy ciele, którego nie powinno tam być. Siedem stacji, siedem dni, jedna prawda — thriller zaprojektowany do czytania w podróży. Z autorską oprawą wizualną i dźwiękową.
Opowieść o świecie, w którym procedury bywają groźniejsze od broni. Czas lektury: idealny na trasę pociągiem.
Pełny katalog
Wszystkie tytuły.
Fragment — Zarząd: Gra o władzę · Rozdział 1
Nocnym powietrzem ciągnie spalenizna i woń wybielacza.
Dłonie przesuwają się po metalowej szafie z rejestratorami, gdzieś w jelitach budynku TVP. Technik zostawił klucz pod wycieraczką w kształcie orła bez korony – czysty żart systemu, który połknął już Kowalczyka.
Pierwszy monitor zapala się jękiem. Ekrany rozgryzają mrok na prostokąty mlecznej poświaty. Numeracja kamer: G-07. Garderoba VIP. Taśma z datą wczorajszą.
Kowalczyk wpada w kadr jak mucha w pajęczynę. Jego odbicie w lustrze pękniętym w lewym górnym rogu. Zegar na ścianie: 19:48. Prawdziwy czas – trzy minuty przed debatą.
W prawym dolnym rogu monitora miga artefakt. Cień niezwiązany z żadnym przedmiotem w garderobie. Nagłe zimno owija mi kark.
Warsztat
Więcej niż fikcja.
Literacka analiza władzy.
Moje powieści to nie tylko rozrywka. To literacka analiza struktur państwa i psychologii władzy. Łączę fakty i fikcję w sposób, który sprawia, że trudno je odróżnić.
Znam mechanizmy decyzyjne z pierwszej ręki — mam doświadczenie w analizowaniu kampanii politycznych i technik manipulacji. Nie powielam klisz. Dlatego w moich książkach system nie musi łamać własnych zasad, żeby zniszczyć człowieka. Wystarczy odpowiednia interpretacja przepisów.
Noir w cieniu Warszawy i Gdańska. Deszcz, mgła, nocne rozmowy w zadymionych gabinetach — ta estetyka pozwala lepiej wybrzmieć moralnym dylematom bohaterów. W świecie moich książek rzadko świeci słońce, bo prawda zazwyczaj ukrywa się w cieniu.
Inspiracje i pokrewieństwa